Jak wyrobiłam w sobie nawyk jedzenia śniadania i wczesnego wstawania, czyli jak zmieniam styl życia?

Najpierw warto się zastanowić co wniosła w moje życie rutyna?
Kiedyś myślałam że to głupie i nudne powtarzanie tych samych czynności czy jedzenie tego samego.
Dzisiaj jednak wiem, że nasz mózg wie co robi oraz czego potrzebuje organizm bo wyobraź sobie, że zwykłe wprowadzenie rytuału jedzenia śniadania w czasie do pół godziny po przebudzeniu podkręciło mój metabolizm i wyrównuje stężenie cukrów we krwi co powoduje, że nie rzucam się na obiad niczym wygłodniały wilk po 3 tygodniowym poście. Poranny posiłek działa jak kopniak na mój organizm który jeszcze myśli o ciepłym łożu. Po tym bezbolesnym kopnięciu moje ciało przyspiesza spalanie kalorii w ciągu dnia, wspiera budowę mięśni i nie pozwala magazynować jedzenia na tzw czarną godzinę czyli znienawidzone sadełko.
Najtrudniejsze chyba było zacząć. Wiązało się to ze wcześniejszym wstawaniem w moim przypadku 10 min było wystarczające tym bardziej, że z czasem rzuciłam palenie i ten poranny czas wyciągnął mi się do 15 min. W zwykłe dni gdy idę do pracy wstaję o 5.05 w dni wolne od pracy pozwalam sobie na dłuższe leżenie, o ile mam ochotę.
Żeby to sobie ułatwić musiałam znaleźć jakieś idealne śniadanie dla siebie. Miało być ono zdrowe, szybkie do zrobienia i dawać enegię na pierwsze kilka godzin dnia, a przede wszystkim smaczne. Uwielbiam jajka więc spróbowałam od jajecznicy i jajek gotowanych. Te drugie zatykały mnie niemiłosiernie, a przygotowanie jajecznicy zabierało mi za dużo czasu.
Spróbowałam z musli, borówkami i bananem które zalewałam lekkim jogurtem. Tutaj nie pasowała mi tekstura. Uwielbiam jak musli rozmoczy się na papkę, a na to trzeba troszkę czasu. W końcu padło na serek typu wiejskiego borówki, banan i szczyptę cynamonu. Cynamon dlatego żeby przebić smak serka bo za nim nie przepadałam. To śniadanie podbiło moje podniebienie i serce. Jem je z przyjemnością praktycznie codziennie od 2 lat.
Co daje mi moja jedzeniowa rutyna
stabilizuje dopływ energii,
chroni mnie przed spadkami nastroju (człowiek głodny człowiek zły),
usprawnia trawienie, kolokwialnie mówiąc wypróżniam się rególarnie,
stałe pory posiłków rególują gospodarkę hormonalną i zmniejszają uczucie głodu
i wiele innych pozytywnych rzeczy o ktrych może kiedyś napisze i wiele o których nie wiem.
Powtarzalność składników które spożywam pozwalają, że mój mózg odpoczywa bo nie musi podejmować decyzji za każdym razem gdy chcę coś zjeść. Nie zastanawiam się czy mam w lodówce jajka, kiełbaski czy pieczywo, czy co tam jeszcze innego bym zjadła.
Taka rutyna redukuje mój lęk i stres, co dla mnie jest ogromnie ważne, gdyż żyję z ChAD i innymi zaburzeniami. Nie myślę co będe jeść dnia następnego. Takie nawyki oszczędzają mój czas i pieniądze, bo np otwarty serek czy borówki napewno zostaną zjedzone, a nie wylądują w koszu. To co robie sprzyja mi w utrzymaniu wagi, a wcześniej pomogło zrzucić zbędne kilogramy.
Oczywiści bywają dni że czegoś mi zabraknie np serka a mam jogurt, wtedy go zastępuję, to naturalne. No albo mam ochotę zjeść coś innego np jajecznicę na boczku z rodziną. Albo też jestem na wyjeździe i nie mam zbyt wielkiego wyboru.
Takie odstępstwa dopuszczam i nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia
Jeszcze chciałam opowiedzieć wam co daje wczesne wstawanie, które jest możliwe gdy dbam o swoją higienę snu - o tym może w innym wpisie.
W dni pracujące witanie poranka przed wszystkimi w domu daje mi właśnie możliwość skupienia się i na przeżycie spokojnego dnia. To jest 15 min dla mnie w których jem śniadanie, robię kawę, pozwalam sobie na resztę swoich rytuałów w których dbam o swoje emocje, uzupełniam dziennik, i planuję co mogę zaplanować.
W dni wolne od pracy często wstaję przed wszystkimi żeby zrobić swoje poranne rytały, nadrobić zaległości w obowiązkach domowych, albo po prostu wyjść na spacer, zrobić jakiś trening, skoczyć na ryby, pobyć samej. Dzieciaki często nie są zorientowane, że rano mamy nie było. Uwierz mi po takim naładowniu baterii gdy wracam do domu, jestem już dostępna dla rodziny i możemy coś robić razem. To daje mi poczucie że nie zaniedbuje bliskich a zarazem pozwala mi spełniać własne potrzeby.
Zapraszam Cię do szukania smaków dla siebie, do eksperymentowania ze swoim ciałem, do szukania swoich rytuałów, nawyków, do szukania swojego stylu życia. Dla mnie nawyki, rytuały i rutyna to styl życia.
O tym skąd pomysł na rutynę i inne zajawki będę próbowała pisać wkrótce.


Komentarze